poniedziałek, 15 października 2018

Pierwsze wystawy Akiry

Pewnie nie będzie dla nikogo zaskoczeniem, że biorąc Akire myślałam też o wystawach. Specjalnie wytypowałam sobie hodowle, która hoduje srebrne somalijczyki z myślą o wystawach, stara się dbać o kolor jak i o typ. Moje srebro miało być swego rodzaju "pewniakiem", choć rzecz jasna zostałam ostrzeżona przez hodowcę, że z takim kolorem na wystawach może być różnie. Sądziłam jednak, że nie będzie aż tak źle, że sędziowie powinni mieć jednak jakieś wyobrażenie o tej rasie, powinni zobaczyć kilka przedstawicieli o tym konkretnym umaszczeniu. Moja wizja jednak szybko została zburzona, wystarczyło, że pojechaliśmy na pierwszą wystawę...


We wrześniu wybraliśmy się do Warszawy, Akira miał akurat 5,5 miesiąca, ja pozałatwiałam wszystkie papiery związane z nostryfikacją zagranicznego rodowodu i w końcu mogliśmy się pokazać. Chciałam zacząć wcześnie, żeby oswoił się szybko z warunkami panującymi na wystawach. Udałam się też z powodu pojawienia się tam kota somalijskiego z tytułem World Winner, to była niebywała okazja, żeby zobaczyć ideał na żywo. Poza tym osiągnęliśmy rekordową liczbę somalijczyków na polskiej wystawie, aż 8! Nie będę tutaj może jakoś wspominać organizacji, bo najbardziej jednak zszokowała mnie ocena. W oba dni trafiliśmy do polskich sędziów, to mnie bardzo dobiło. Pierwszego dnia usłyszałam "srebrny somalijczyk! Pierwszy raz takiego widzę!", a kolejnego reakcja wcale nie była inna. Sędziowie kompletnie nie wiedzieli jak go ocenić, dla jednego ucho było super, a dla drugiego niekoniecznie, jeden stwierdził, że kolor super, inny, że dopiero się rozwija i tak w sumie niczego konkretnego się nie dowiedziałam. Skończyliśmy z Ex1 x2 i tyle, bo nominacje przegrał w oba dni. Byłam nieco zawiedziona, że kociak, który naprawdę dobrze się zapowiada, ma wręcz idealny kolor raczej nie został doceniony. Pomyślałam, że może następna wystawa. 


Rybnik w październiku był porażką i to po całej linii! Jeszcze się tak nie zdenerwowałam, usłyszałam takie głupoty, że jak wróciłam od razu napisałam do hodowcy i Krystyny Grzeleckiej, żeby mnie obudziły z tego koszmaru! Został porównany do królika, który ma brązowy kolor zamiast ognistej marchewki, która u srebrnego typu w ogóle nie występuje! Jako iż sama dopiero startuję w tej rasie byłam w wielkim szoku i zastanawiałam się czy to przypadkiem ja nie popełniłam błędu i jednak nie kupiłam kociaka kompletnie nie w typie. Na całe szczęście Elizabeth (hodowczyni Akiry) i Krysia szybko mnie nastawiły, uznałam, nigdy więcej polskich sędziów! Bo i tutaj miałam przyjemność oczywiście być tylko u takich... Szkoda mojego czasu, pieniędzy i nerwów, żeby słuchać takie głupoty. Oczywiście to mnie nie zniechęca do dalszych wystaw, mam zamiar edukować sędziów, niech patrzą jak wygląda srebrny somalijczyk i jak się rozwija! Może za parę lat będą potrafili go uczciwie ocenić. 

Jeśli chodzi o zachowanie Akiry, jestem zadowolona ze wszystkiego z wyjątkiem tego, że widok innych kotów wzbudza w nim zdenerwowanie. W klatce zachowuje się wzorcowo, bawi się, je, załatwia bez problemu, ale wystarczy, że go wyciągnę i zobaczy innego kota, od razu syk i poirytowanie. To jest coś z czym z pewnością będziemy musieli walczyć, żeby w przyszłości nie przeżywał tak innych kotów. Wiem, że jego jedyną miłością jest Haru, ale musi z obojętnością chociaż spoglądać na inne mruczki. Poza tym, na wszystkich wystawach w przerwach wychodziliśmy na spacery, chyba wtedy był największą atrakcją. Ludzie do nas podchodzili z zabawkami, a Akira miał dobrą przerwę i chwile relaksu od jednak nieco stresującej sytuacji. Cóż, zobaczymy co przyniosą następne wystawy..